W latach 1994-1998 rosło znaczenie budownictwa w kreowaniu wzrostu gospodarczego. Największe było zapotrzebowanie na budowę obiektów przemysłowych, handlowych, biurowych, hoteli, obiektów inżynieryjnych lądowych i morskich. Schładzanie gospodarki widoczne jest także w produkcji budowlano-montażowej, która przekroczyła 1998 r. tylko o 3,2% poziom z 1992 r. Poziom budownictwa mieszkaniowego jest zbliżony do uzyskiwanego w połowie lat pięćdziesiątych. W przeliczeniu na 1000 mieszkańców najwięcej mieszkań oddano w 1997 r. w woj. białostockim (4,4), warszawskim i krakowskim (3,3) oraz gdańskim (3,2), a najmniej w woj. katowickim (0,7), wałbrzyskim (0,8), leszczyńskim oraz przemyskim (0,9).
W 1999 r. generalnie koniunktura w przemyśle i budownictwie była gorsza z powodu ograniczonego popytu i trudnej sytuacji finansowej producentów. Hutnictwo żelaza i stali weszło w proces transformacji z nadmiernie rozbudowanymi zdolnościami produkcyjnymi i złą, nieprzystosowaną do potrzeb rynku strukturą asortymentową produkcji oraz zbędnym zatrudnieniem. W latach 1990-1997 wyłączono i zlikwidowano przestarzałe linie i urządzenia i podjęto działania modernizacyjne. Zlikwidowano około 8,3 min ton zdolności produkcyjnych rocznie w produkcji stali, wyeliminowano stal martenowską. Zmniejszono zatrudnienie ze 150 tys. do około 90 tys. osób. Likwidacja znacznych zdolności produkcyjnych wpłynęła na zmniejszenie negatywnego oddziaływania hutnictwa na stan środowiska naturalnego. Hutnictwo w dalszym ciągu wymaga daleko idących reform.